Przygoda z dyniami czyli o kłopocie, który stał się radością

Zaczęło się od „klęski urodzaju” w gospodarstwie państwa Majków w Kuźniczyskach, jesienią 2018 r. Dynia obrodziła przeobficie i gospodarze nie chcąc, by się zmarnowała, szukali, komu by ją ofiarować. Ich córka znała naszą wspólnotę, więc i my zostaliśmy obdarowani. Trochę ociągaliśmy się, by po nią pojechać, ale w końcu wyruszyliśmy.

Hojność daru przeszła nasze oczekiwania: pomarańczowe kule zalegały ogród, taras Tęczy, potem salę spotkań i korytarze naszego dużego budynku. Było ich tyle, że niektóre zaczynały się psuć i nie dawaliśmy radę na bieżąco ich wykorzystywać do posiłków, a przecież nie mogliśmy jeść tylko dyni!

Z niezbyt mocnym przekonaniem zaczęliśmy przerabiać dynię w domu Tęcza na różne sposoby: najpierw zupa, zapiekanki i różne dodatki dyniowe do obiadu, później babeczki i ciasto… Bardzo szybko dołączyli do nas mieszkańcy Dębu Mamre i Przystani Nadziei. Wyobraźnia zaczęła pracować i kolejnym etapem produkcji był dżem, mrożonki i suszone pestki. Jedliśmy te przetwory i częstowaliśmy nimi gości jeszcze przez wiele miesięcy.

Próbowaliśmy też dynie sprzedawać. Rozesłano wiadomość do przyjaciół wspólnoty, asystenci jeździli na targ, Ania z Przystani reklamowała dynie na osiedlu, w szpitalu oraz w bibliotece, gdzie była wolontariuszką. W dystrybucji pomógł nam również właściciel sklepiku osiedlowego. Sprzedaż jednak nie dawała spektakularnych rezultatów i martwiliśmy się, co zrobić z tymi pięknymi warzywami, żeby się nie zepsuły. Zdecydowaliśmy się ostatecznie, że będziemy rozdawać je za darmo.

Tymczasem zbliżały się dawno planowane krajowe rekolekcje na Górze Świętej Anny, na które zjeżdżają się wspólnoty z całej Polski. Niestety, nie mieliśmy tyle funduszy, by wszyscy, którzy chcieli, mogli na nie pojechać. Marzyliśmy, że uzbieramy pieniądze ze sprzedaży, niestety dochody nie były zbyt duże. Niespodziewanie, pewnego dnia ktoś, a może było to kilka osób, które ucieszyły się naszymi dyniami, darowało nam za nie sporą zupełnie nieadekwatną do ich wartości, kwotę i okazało się, że wszyscy chętni mogą jechać.

Owocem rekolekcji było dołączenie do nas dwojga asystentów: Martyny i Marcina, którzy, uczestniczyli w rekolekcjach jako prowadzący „kawiarenkę” wolontariusze. Martyna jest dziś odpowiedzialną za Dąb Mamre, a Marcin, jako przedstawiciel nowych asystentów, został członkiem rady wspólnoty. Urodzaj dyniowy został cudownie przetworzony nie tylko na to, co można zjeść, ale na dużo szersze dobro. Czyż to nie zdumiewająca przemiana!

Jeszcze bardziej niespodziewanym efektem dyniowej przygody stało się zaangażowanie Oli, córki gospodarzy z Kuźniczysk, która dołączyła w 2019 roku do ekipy asystentów Tęczy. Dzięki jej artystycznym talentom obie Kasie z Tęczy rozwijają się twórczo w malarstwie.

Kolejnej jesieni, gdy dynia znów obrodziła, już sama Ola zorganizowała wyjazd na rodzinne pole. Tym razem byliśmy bardziej przygotowani i ogłosiliśmy „Akcję DYNIA”, włączając w nią młodzież jako wolontariuszy i dołączyli nawet bracia franciszkanie. Produkcja dżemów dyniowych i dekoracja słoiczków trwała dwa dni, a każdy mógł wykorzystać swoje talenty kulinarne i artystyczne.

Mieliśmy kolejny cel: remont łazienek w Tęczy, więc solidnie przygotowaliśmy się do kiermaszów. Dżemy rozeszły się niemal do ostatniego słoiczka, jak również babeczki dyniowe oraz inne dzieła artystyczne z naszej pracowni „Konwalie”. Ludzie okazali się bardzo hojni, szczególnie pewna tajemnicza pani Ewa. Pieniądze na remont zostały uzbierane!

Choć na początku historii wielka ilość dyń wydawała się dla nas kłopotem, stała się potem źródłem radości i dobra. Dla wielu z nas było dla nas oczywiste, że tym, który dokonuje tej przemiany, jest Bóg, który troszczy się o nas i w niespodziewany sposób spotyka ludzi ze sobą. Dynia stała się jakby złotą karocą z baśni, dzięki której zyskaliśmy nie tylko darczyńców i potrzebne pieniądze, ale także nowych as