Nietypowy Karol Nahlik (1952-2018)

Zaraz następnego dnia po śmierci Karola Nahlika, Katolicka Agencja Prasowa zamieściła notatkę o nim jako filarze pierwszej wspólnoty L’Arche w Polsce. Wielu asystentów zawdzięcza mu nowe spojrzenie na ludzkie i Boże sprawy. Postać Karola zainspirowała także kilka osób do pogłębionej refleksji. Pojawiły się artykuły w prasie, publikacje czasopismach naukowych oraz w książkach.

Poniżej, dla zachęty do szerszej lektury, cytujemy kilka fragmentów z tekstu dr Doroty Krzemińskiej z Uniwersytetu Gdańskiego. Na końcu jej artykułu można znaleźć szczegółową bibliografię.

Na początek cytowane wypowiedzi Karola:

„(…) Dopiero po kilku latach przyszła mi jakaś pewna myśl, że warto tu zamieszkać na stałe. Możecie zapytać, dlaczego się tutaj znalazłem. Odpowiedź moja była taka, że w tym domu warto zostać i poznać to całkiem nowe życie. Mogłem tu właściwie znaleźć wiernych przyjaciół, że można też wreszcie rozwijać swoje własne talenty historyczne, filozoficzne i teologiczne oraz też artystyczne. Nic o tym nie wiedziałem. Właściwie tutaj odkryłem po jakimś czasie bycia w tymże domu, że tu może być obecność Ducha Bożego, który to był zaraz od początku i ten Duch mnie samego umocnił. Nic też nie wiedziałem, że mogę w samotności modlić się w swojej izdebce, tzn. w swoim pokoju. Chciałem też tu powiedzieć, że ostatnio bardzo lubię się modlić, poza wszelką pracą i że zawsze w modlitwie daję wszystko z siebie, całą swoją duszę i całe moje życie. Jestem z tego zadowolony. Daje mi to poczucie życia w pełni i że w tym widzę całkowicie w swoim życiu to Jego Boże Miłosierdzie. Czasami w życiu przychodzą chwile bardzo trudne. Zauważyłem to, że w naszym życiu we wspólnocie bardzo często brakuje trochę anielskiej cierpliwości i pokory, i z pewnością, w waszym życiu może być całkowicie to samo.

***

Bóg mógł mnie ukształtować na sposób duchowy, takim Bożym wybrańcem jestem, mam bogatsze teraz wnętrze. Zostałem obdarowany mądrością życia i ukształtowany zostałem duchowo i jestem samodzielniejszy, mam wrażenie, że Anieli mnie niosą wszędzie…

***

„– Zgadnij, jakie mam tętno? – proponuje kolejną zagadkę. – Na literę E, podpowiada.
Tym razem się poddaję.
– Ewangeliczne – pojawia się odpowiedź.
– Dlaczego ewangeliczne? – pytam zdziwiony.
– Jest taka scena w Ewangelii… Piotr pyta Pana Jezusa, ile razy trzeba przebaczyć…
– 77 razy – odpowiadam pewnie.
– No, właśnie. Takie mam tętno! Czasem myślę, że może Pan Jezus operuje moim sprzętem do mierzenia, żeby mi coś powiedzieć… – zastanawia się pan Karol”.

***

Teksty Karola Nahlika: Śledziejowickie Mruczanki, czyli listy miłosne do Pana Boga. Zbiór rękopisów, okazały się swoistą, filozoficzną refleksją nad egzystencją człowieka, nacechowaną religijną inspiracją, zaś specyficzność (czy nawet w pewien sposób widoczna miejscami nieporadność) wypowiedzi, przywodziła raczej na myśl oryginalność stylu np. Mirona Białoszewskiego, aniżeli uwypuklała niedoskonałość ich formy.

***

Karol […] jawi się jako osoba domagająca się „pokazania” nie tylko z racji na fakt, iż jest autorem niezwykłych tekstów, ale także i z uwagi na to, że sam pozostaje w pewien sposób niezwykły – nie tylko w populacji osób z niepełnosprawnością, uwikłanych w zespół Downa, ale jest po prostu wyjątkowy jako człowiek.

***

Karol z trudem jawi się jako osoba z niepełnosprawnością intelektualną, zaś obraz takiej – jeśli już – przywołują jedynie jego zdjęcia, na których „występuje” w masce (zespołu) Downa. Odbieram go przede wszystkim jako ciekawego, poszukującego człowieka, który niestrudzenie dąży do kolejnych celów, choć zapewne nie są to jakieś cele wielkie i spektakularne, lecz raczej jawią się jako realizacje kolejnych etapów codziennego, choć wcale niełatwego i refleksyjnie przeżywanego, wędrowania.

***

Na wielu odcinkach swoich egzystencjalnych i wewnętrznych wyzwań, Karol odnosi sukcesy, co jest niewątpliwym atrybutem bohatera romantycznego, który w potyczkach i bitwach z przeciwnościami, wychodzi z nich zwycięsko. Takimi dla mężczyzny z całą pewnością jest np. praca nad realizacją kolejnych fragmentów dzieła Historia inaczej czy nieustanne wzrastanie duchowe, niełatwe wobec ustawicznego pokonywania ułomności ludzkiej natury.

***