Wspomnienia…
Każde spotkanie z nią było jak jedzenie kawałka jej ulubionego tortu. Napełniało serce słodyczą. I tak pięknie mówiła: „Kocham Cię”. Zupełnie nie bała się tego słowa używać. Kiedyś wiozłam ją z Góry św. Anny – całą drogę do Opola wymieniała mi osoby, które kocha.
Niesamowicie cieszyła się z odwiedzin. Pamiętam, jak śmiały się jej oczy, kiedy wpadałam na kawkę. A świętowanie różnych okazji miała opanowane do perfekcji. I te je słowa: „Ja Cię zapraszam”. W trakcie jej pogrzebu miałam taką myśl, że jak Pan Bóg przyjmował ją w niebie, to w końcu spotkała kogoś, kto równie pięknie potrafi witać i cieszyć się ze spotkania. Zawsze podziwiałam jej dokładność i pracowitość. Była niesamowicie chętna do niesienia pomocy. Podziwiałam, ile rzeczy związanych z codziennym życiem była w stanie zrobić. Była nauczona dbania o dom, o siebie i otaczających ją ludzi. Widziała potrzeby innych.
Teresa – najlepsza nauczycielka miłości.
Justyna Nagel
Tereskę poznałam 5 lat temu , od pierwszego dnia zaraziła mnie swoją miłością i radością z małych rzeczy i to m.in. dzięki niej bardzo szybko odnalazłam swoje miejsce w L’Arche. Jako jej asystentka spędziłam wiele miłych chwil w jej obecności , chodziliśmy do kina, teatru czy nawet na koncerty. Dla niej każdy powód był idealnym pretekstem do świętowania , oczywiście musiała być kawa i torty jak to ona miała w zwyczaju mówić. Widziałam Tereskę w różnej kondycji, ale zawsze cieszyła się widząc drugą osobę, nawet osoby nowo poznane przyjmowała z ogromną radością i serdecznością. Tereska pomogła mi odnaleźć sens życia i zawsze będę za to wdzięczna, kochała ludzi za to, że po prostu są.
Kasia Wysocka
Teresa, Terenia, Terka, Tesia, Tereska – tak zwracali się do Niej przyjaciele z różnych środowisk, gdzie funkcjonowała : rodzina, dom, sąsiedzi, przyjaciele z Ruchu „Wiara i Światło „(najpierw we Wrocławiu, później w Opolu), ŚDS czy wreszcie Fundacji L’Arche. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa, chętna do pomocy, do spotkań z ludźmi i świętowania. Często było Jej mało i mówiła wtedy: „ zrobimy poprawiny?” Kiedy w domu pojawiali się goście, Teresa przynosiła ze swojego pokoju albumy ze zdjęciami, te stare z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku i te najnowsze. Prezentując je nazywała osoby na nich przedstawione, a kiedy pojawiała się Ona mówiła: „To ja, Tereska „.To wspólne oglądanie zdjęć sprawiało Jej dużą przyjemność. Jej znakiem rozpoznawczym były korale, które zakładała na różne okazje. Miała ich pełną skrzyneczkę. Przyjaciele, znając Jej upodobania, obdarowywali Ją nowymi z okazji urodzin czy imienin. Lubiła też kolorowe apaszki i kapelusze oraz gazety z przepisami kulinarnymi. Przeglądała je długo i gdy coś się Jej spodobało pytała: „Zrobimy to?”. Zapamiętamy Ją jako tę, która wszystkich kochała…. Przytulała nas mocno i mówiła: „ Kocham cię „ a po chwili dodawała „ Wszystkich kocham „. A najbardziej kochała Magdalenę, którą poznała jako niespełna pięcioletnie dziecko i była jej towarzyszką życia, naszego wspólnego życia, przez 38 lat. Kiedy była już słaba i nie wszystkich rozpoznawała, Madzię poznawała zawsze i mówiła: „ Moja kochana Madziunia…”
Mariola Oliwa
Teresa bardzo lubiła wycieczki samochodowe. Była wielkim smakoszem różnych potraw i wyrobów cukierniczych. Przy opiece nad Teresą dostawałąm darmowe lekcje cierpliwości, szczególnie u schyłku życia, kiedy już bardzo niedomagała. Bardzo lubiła masowanie nóg i moczenie stóp. Była zawsze bardzo wdzięczna. Często słyszałam od niej „dziękuję” „ kocham cię”.
Brygida Asystentka
Poznałam Teresę we wspólnocie Wiara i Światło. Była wtedy w pełni sił. Mam sporo wspomnień z nią związanych i jestem bardzo wdzięczna, że mogłam ją znać i spędzać z nią czas. Miała dla każdego uśmiech i dobre słowo. I to słowo i uśmiech były prawdziwe. Bardzo lubiłam kiedy mówiła: „Lubię Ciebie”. A kiedy mówiła „Kocham Ciebie”, to nawet mnie trochę onieśmielało, bo wiedziałam, ze Teresa naprawdę kocha drugiego człowieka, ze to nie są zwykłe słowa. Uczyła mnie też cierpliwości i zwolnienia. Kiedy ja już w głowie w trakcie obozów miałam mnóstwo spraw, które trzeba zrobić, bo zawali się świat, ona spokojnie przygotowała się np. do rozpoczęcia dnia, dokładnie ścieliła łóżko, wszystko miało swój porzadek. Nie zawsze było to dla mnie łatwe. Ale pozwalało zwolnić. pamiętam też, kiedy w biegu moje i Magdy łóżko zostawiłam w nieporządku, zajrzałam do pokoju obok, wracam a Teresa z uśmiechem mówi: ” Ścieliłam Wam”. Wtedy zobaczyłam, że troszczymy się o siebie nawzajem.
Od kilku już lat widzieliśmy, że Teresa z racji wieku staję sie słabsza, wymaga więcej pomocy, że są momenty, kiedy pojawia się ból.. ale Ona kwitła między ludźmi, ożywała. Cieszyłam się, kiedy była między nami, bo sama Jej obecność powodowała u mnie uśmiech nawet w gorsze dni. Ona myślę do końca nas rozpoznawała, chociaż nie potrafiła juz przypomnieć sobie naszych imion. To, co mnie wzruszało i pokazywało wagę relacji, to fakt, że zawsze pytała o Magdę, zawsze ją wołała i o niej pamiętała i o Mariolę . Zawsze kiedy miała coś ładnego, coś, co szczególnoie jej się podobało, mówiła: „Patrz, Mariola mi dała” i zawsze z uśmiechem
. To były silne więzi. Dla mnie Teresa przeżyła najlepiej życie, jak można. Była dla nas darem. Jej uśmiech i Miłość z nami, ze mną zostają.
Aga
Tereska zmarła 23 lutego 2026 roku.

















