Wiola, w L'Arche Wrocław od 2003 roku


Wiola lubi:

  • jak się ją porywa,
  • tańczyć,
  • podróżować,
  • chodzić na pielgrzymki
  • wyjść do kawiarni
  • Piszą o Wioli...

    Ewa:


    Zmartwychwstanie o poranku

    Witać poranek uśmiechem, to dla mnie wysiłek woli. Najchętniej przez dłuższą chwilę nie oglądałabym nikogo i do nikogo się nie odzywała. Potem powolutku rozkręcam się i zabieram się do zaplanowanych zajęć. Inaczej jest z Wiolą. Kto z nią zaczynał dzień, doświadczył blasku wschodu słońca niezależnie od pogody: szerokiego uśmiechu i błyszczących oczu. Radość spotkania obejmuje „dobrych i złych” – wszystkich, którzy pojawią się w polu tego promieniowania Sytuacja dotyczy także mrocznych grudniowych poranków, kiedy duchowi komandosi w Arce zrywają się na roraty. Również wówczas, Wiola jest chętna, gotowa i szczęśliwa! Jest w niej niebywała wola życia, zaczynania od nowa każdego dnia. Czyż to nie jest świadectwo wiary w zmartwychwstanie?

    Gorejące serce

    A przecież życie nie jest dla Wioli łatwe. Jest nawet dramatyczne, pełne sprzecznych, rozdzierających uczuć. Rzeczywiście, nierzadko zdarza się, że słońce w oczach Wioli przysłania chmura i nagle zaczyna padać deszcz, płyną łzy. To wszystko mocne, intensywne, płynące prosto z serca. Jak szaleć, to szaleć, jak zapadać się, to do dna, jak tańczyć to tańczyć, jak śmiać się, to śmiać! Żyć pełnią życia w jego spolaryzowanych odsłonach. Wiola kojarzy mi się z tradycyjnym obrazem serca Jezusowego, które całe jest na wierzchu i promieniuje. Serce Wioli jest dostępne, łatwo je dotknąć i łatwo się ogrzać w jego cieple. Dla niej samej to niebezpieczne, bo nadużyć tej dostępności nie jest trudno.

    Czy będziesz płakać na moim pogrzebie?

    Wiola często pyta: „Czy będziesz płakać na moim pogrzebie?” Czasami odpędzamy to pytanie jak natrętną muchę i niedorzeczne dramatyzowanie. Ale czyż nie brzmi to jak: „Czy jestem dla ciebie kimś ważnym, bez kogo trudno byłoby ci żyć?” Czyż nie jest to pytanie ważne dla każdego, choć raczej nie wypowiadamy go zbyt otwarcie? „Jestem prostym pytaniem, Ty jesteś na nie odpowiedzią” – można posłużyć się słowami piosenki Grabowskiego. Wiola dopomina się jedynie słusznej odpowiedzi. Jaką jestem odpowiedzią na pytanie, którym jest jej życie wśród nas? Wiem, jaką odpowiedzią ona jest dla mnie: jest gorącym TAK.

    Wiola jest za pan brat z zaświatami, szczególnie z siostrą Martą, która uczyła ją religii. Zdaje się, siostra nie była zbyt miła i podobno ciągnęła Wiolę za uszy…, kto wie? Siostra często śni się Wioli i Wiola często się za nią modli. Dopomina się o odwiedziny jej grobu. Dla Wioli bliskość jest możliwa na przekór trudnym doświadczeniom i nieobecności. Granice światów nie stanowią dla jej serca przeszkody. Ono nas pewnie zawoła, gdybyśmy się gdzieś pogubili.

    Agnieszka:


    WIOLA

    Kiedyś bardzo zdenerwowałam się na kogoś, pewnie o jakaś głupotę, bo już nie pamiętam, o co poszło. Pamiętam jednak dokładnie, co zdarzyło się w chwilę później. Kiedy już stanęłam na wysokości zadania, tzn. uspokoiłam się, na ile się dało i z uśmiechem na twarzy wkroczyłam do salonu, nikt nic nie zauważył. Rozmawialiśmy dłuższą chwilę o wszystkim i o niczym, pośmialiśmy się nawet z czegoś. Tymczasem Wiola podeszła naraz do mnie i niemal wykrzyczała mi do ucha: ”No dowal mu, dowal!” i sama zaczęła gryźć się w rękę. Wszyscy zaczęli uspakajać Wiolkę, ale tak naprawdę to ja potrzebowałam uspokojenia, a Wiola tylko przejęła moje emocje. Naprawdę miałam ochotę „dowalić” osobie, która mnie tak wyprowadziła z równowagi, ale nie potrafiłam tego nawet sobie uświadomić, dopóki mi Wiola o tym nie powiedziała, pokazując jak w zwierciadle moje emocje.

    Wiola tak właśnie potrafi, Wiola tak ma. Ma jakiś szósty zmysł, jakiś radar nastrojów o wysokiej częstotliwości, że wyłapuje to, co w ludziach naprawdę głęboko siedzi: te pozytywne i te negatywne emocje. Wcale jej tego nie zazdroszczę, bo dobrze znam dynamikę domu, w którym razem mieszkałyśmy i poziom emocji, jaki ta dynamika generuje. Coraz bardziej podziwiam, jak dzielnie Wiola niesie ten niezwykły talent. Najbardziej się cieszę, gdy Wiola zamiast typowego „Pójdziemy na wódkę?”, oświadcza: „Dam ci się dzisiaj porwać!”, bo oznacza to, że nadszedł ten moment, wychwycony przez najwrażliwszy z radarów, że naprawdę jest we mnie otwartość, by z Wiolą po prostu razem BYĆ.