Rozmowa 2 – O tym, że prawdziwe życie istnieje poza cyberświatem

Cyberświat – rzeczywistość wykreowana przez komputery. Internet, media społecznościowe, komputery, smartfony, tablety i inne wynalazki technologii informacyjnej z jednej strony dają nam ogromne możliwości do rozwoju w jednych obszarach, a z drugiej strony stają się zagrożeniem i zamykają nas na rozwój w innych. Dzięki nim możemy szybko połączyć się praktycznie z całym światem, mamy szeroki dostęp do edukacji, ułatwiamy sobie codzienne życie. Z ich powodu potrafimy zatracić poczucie pomiędzy rzeczywistością a cyberfikcją, tracimy ochotę na życie w realu.

O tym, że prawdziwe życie istnieje poza cyberświatem, rozmawiam z Joanną Parus ………………

Karolina Gużda: Pani Joanno od najmłodszych lat zajmuje się pani pomaganiem innym między innymi jako wolontariuszka. Jak to się zaczęło?

Joanna Parus: Tak, jako nastolatka byłam harcerką. Jednym z wymagań zdobycia kolejnego stopnia harcerskiego było odbycie służby w jakimś miejscu. Pochodzę ze Świebodzic i wymyśliłam sobie, że swoją służbę odbędę w tamtejszym Domu Pomocy Społecznej. Mieszkali tam chłopcy z niepełnosprawnością intelektualną. Tam zobaczyłam, że lubię pracować z dziećmi i chcę się tym zajmować. Ciągnie mnie do ludzi słabszych, potrzebujących pomocy, uzależnionych od nas. Chcę dać im trochę radości.

K.G.: Co daje Pani takie pomaganie?

J.P.: Daje mi motor do działania i sprawia, że moje życie nie jest płytkie, ma głębszy sens. Są ludzie, którzy lubią cyfry i siedzenie przy biurku. Ja lubię działać, przebywać z ludźmi, coś załatwiać, organizować. Realizuję się w pomaganiu.

K.G.: Co dzisiaj młodym ludziom może dać wolontariat i pomaganie innym?

J.P.: Może to być odskocznią od technologii, która nas zalewa. Technologia nie jest zła i ułatwia nam życie, ale młodzi ludzie trochę się w niej zatracili i nie widzą człowieka, tylko komputer, konto na FB. Budują bardzo płytkie relacje. Poza tym w cyberświecie wydaje nam się, że ludzie potrzebujący są daleko od nas np. w Afryce. Nie widzimy tragedii, które dzieją się blisko nas. Myślę, że coraz częściej młodym ludziom brakuje empatii, skupienia się na drugim człowieku. Jesteśmy coraz bardziej oderwani od rzeczywistości. Wolontariat kojarzy się głównie z tym, że my pomagamy innym, ale on daje bardzo dużo nam. Uczy nas siły, wytrwałości, kompromisu, także cierpliwości.

K.G.: Do czego przydają się te cechy? Bo patrząc z naszej perspektywy, doskonale rozumiem pani argumenty i uważam, że takie rzeczy przydają się w życiu. Będąc młodym człowiekiem, nie czułabym tego. Po co mi cierpliwość skoro mogę mieć wszystko teraz i już. Nie potrzebuję być empatyczną osobą, z powodzeniem mogę mieć udane życie bez bycia wrażliwą na drugiego człowieka.

J.P.: No tak. Nie da się młodej osoby zmusić do czegokolwiek. Wiele rzeczy trzeba też wynieść z domu. Jeśli rodzice przekazują nam takie wartości, to łatwiej nam jest zaangażować się w wolontariat, pracować z ludźmi. Jeśli ktoś jest uczony egoizmu i tego, że liczy się tylko on, to ciężko będzie go nakłonić do zaangażowania się w wolontariat. Młodych ludzi trudno jest przekonać do pomagania innym, jeśli nie mają potrzeby do rozwijania się w tym. Zaangażowanie się w wolontariat pokazuje prawdziwe życie, wymaga pełnego włączenia się i daje dużo satysfakcji. Kiedy pomożesz komuś wsiąść na wózek, kogoś nakarmić to okazuje się, że jesteś temu komuś potrzebny. Życie nabiera wtedy większego sensu.

Scroll to top
Nasi darczyńcy